Od poniedziałku 19 stycznia w gminie Świdnica rozpoczęły się kontrole dotyczące sposobu zagospodarowania wód opadowych z rynien i drenaży. Informacja wywołała falę negatywnych komentarzy wśród mieszkańców, z których część zapowiada, że nie wpuści kontrolerów na swoje posesje.
W mediach społecznościowych i rozmowach z urzędem pojawiły się ironiczne i krytyczne głosy. Mieszkańcy pytają, czy urzędnicy będą zaglądać im do lodówek albo mierzyć „ilość wiatru przechodzącego przez działkę”. Zakład Usług Komunalnych poinformował jednocześnie, że kontrole będą prowadzone w dni robocze w godzinach 8.00–14.00, a utrudnianie ich może skutkować konsekwencjami prawnymi.
Jak tłumaczy opozycyjny radny Adam Szreder, podobne kontrole są standardową praktyką w gminach, zwłaszcza gdy podczas opadów notuje się wzrost ilości ścieków. Deszczówka trafiająca do kanalizacji sanitarnej może powodować awarie pomp, zakłócać pracę oczyszczalni i generować dodatkowe koszty.
Za nieprawidłowe odprowadzanie wód opadowych grozi grzywna nawet do 10 tys. zł. Radny podkreśla jednak, że zamiast straszenia karami, gmina powinna postawić na lepszą komunikację i edukację mieszkańców, promując m.in. zbieranie deszczówki jako rozwiązanie ekologiczne i oszczędne.


