Prokuratura przedstawiła pierwsze ustalenia dotyczące ogromnego pożaru hali z makulaturą przy ul. Północnej w Gdyni. Według śledczych nic nie wskazuje obecnie na celowe podpalenie obiektu. Najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii miał być samozapłon.
Pożar wybuchł 22 kwietnia i przez wiele godzin był niezwykle trudny do opanowania. Strażacy zakończyli akcję gaśniczą dopiero dwa dni później, a ogromne zużycie wody doprowadziło do problemów w północnych dzielnicach Gdyni. Mieszkańcy Pogórza, Obłuża, Oksywia, Babich Dołów, Chyloni i Cisowej byli proszeni o ograniczenie korzystania z wody.
Śledczy podejrzewają, że źródłem ognia mogła być awaria starego urządzenia lub maszyny znajdującej się w hali. Prokuratura podkreśla jednak, że postępowanie nadal trwa i analizowane są wszystkie okoliczności zdarzenia. Na obecnym etapie nie ma dowodów sugerujących udział osób trzecich.
Trwa również ustalanie skali strat spowodowanych pożarem. Śledczy szacują wartość zniszczonej hali, spalonych pojazdów oraz innych uszkodzeń powstałych podczas akcji. Ostateczne wyniki śledztwa mają być przedstawione po zakończeniu wszystkich ekspertyz.


