Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała ogromną skalę problemu nielegalnych budów na Pomorzu. Tylko w 2025 roku na terenach gmin Władysławowo i Krokowa wykryto aż 1044 potencjalne samowole budowlane. Dla porównania, w ciągu poprzednich pięciu lat do nadzoru budowlanego zgłoszono zaledwie 47 podobnych przypadków.
Zdaniem NIK problem nie wynika z nagłego wzrostu liczby nielegalnych inwestycji, lecz z wieloletnich zaniedbań administracji. Urzędy najczęściej reagowały dopiero po otrzymaniu zgłoszenia od mieszkańców, mimo że dysponowały danymi z podatków, gospodarki odpadami, ewidencji szamb czy przyłączy wodno-kanalizacyjnych. Informacje te mogły pomóc w znacznie wcześniejszym wykrywaniu nielegalnych obiektów.
Kontrola wykazała również liczne nieprawidłowości w działaniach urzędników. Zdarzało się, że gminy pobierały podatek od budynków, które formalnie nie istniały w ewidencji, a jednocześnie nie informowały o tym nadzoru budowlanego. W wielu przypadkach prowadzono kontrole dotyczące infrastruktury przy obiektach, nie sprawdzając jednak legalności ich powstania.
NIK zwróciła także uwagę na przewlekłość postępowań i sporadyczne kontrole terenów szczególnie atrakcyjnych turystycznie. Nakazy rozbiórek często były realizowane z dużym opóźnieniem, a niektóre sprawy ciągnęły się nawet przez kilka lat. W efekcie część właścicieli mogła później skorzystać z uproszczonej procedury legalizacji obiektów.
Według Izby rozwiązaniem nie musi być tworzenie nowych systemów kontroli, lecz skuteczniejsze wykorzystanie danych, które administracja już posiada. NIK postuluje lepszą współpracę gmin, starostw i nadzoru budowlanego oraz regularne kontrole miejsc najbardziej narażonych na nielegalną zabudowę. Ma to ograniczyć zjawisko samowoli i zapewnić uczciwsze warunki dla inwestorów działających zgodnie z prawem.


