w

Ukraiński influencer po aferze nad Morskim Okiem zabrał głos. „Nie można mnie deportować”

Ukraiński influencer Andrij Gawryliw, który wywołał burzę po wjechaniu samochodem w rejon Morskiego Oka, odniósł się do całej sprawy. Mężczyzna przeprosił za swoje zachowanie, ale jednocześnie zakwestionował zapowiadane wobec niego konsekwencje. Chodzi o możliwość wpisania go na listę osób niepożądanych i zakaz wjazdu do Polski.

Skandal wybuchł po publikacji zdjęć wykonanych w rejonie Morskiego Oka. Na fotografiach widać było influencera, jego partnerkę oraz sportowy samochód, którym para miała dotrzeć na teren objęty zakazem ruchu. Materiały szybko rozeszły się po sieci i wywołały falę krytyki.

Sprawa stała się na tyle głośna, że zareagował premier oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zapowiedziano dokładne wyjaśnienie okoliczności zdarzenia oraz możliwość wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec obywatela Ukrainy. Pojawiła się również informacja o potencjalnym pięcioletnim zakazie wjazdu do Polski.

Sam Gawryliw twierdzi jednak, że do Morskiego Oka doprowadziła go nawigacja. Według jego relacji szlaban miał być podniesiony, nie zauważył również znaku zakazu ruchu ani obecności służb. Przyznał jednocześnie, że bierze odpowiedzialność za swój błąd.

Influencer przekazał także, że nikomu nie zrobił krzywdy, niczego nie zniszczył i nie działał celowo. Podkreślił, że przeprasza osoby, które mogły poczuć się urażone jego zachowaniem. Zaznaczył przy tym, że po opuszczeniu Polski dobrowolnie wrócił już na Ukrainę.

Ukraiński twórca uważa również, że zapowiedzi dotyczące jego deportacji są bezpodstawne. Jak stwierdził, skoro sam wyjechał z kraju, nie można go deportować. Jego zdaniem sam wjazd do strefy objętej zakazem, bez popełnienia przestępstwa, nie powinien automatycznie skutkować kilkuletnim zakazem wjazdu.

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Nestor

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

67 komentarzy

  1. Mi nie przeszkadza że wjechał na morskie oko bo zdarza się to od czasu do czasu. Wjazd na teren parku też jest często odnotowany. Są oficjalne statystyki parku. Ale najbardziej mi przeszkadza że był to Ukrainiec. A najbardziej mnie boli że miał drogie auto. Uważam że dobrze zrobili że jego jedynego tak potraktowali (zakaz wjazdu i udostępnienie danych). Inni którzy tam wjechali byli z innych krajów. Niemcy. Czechy. Polska. I nie mieli drogich aut. Więc o nich nic nie słyszeliśmy – i dobrze bo po co?. Ale on już przesadził totalnie. Nie dosyć że Ukrainiec to miał drogie auto.

      • Inka Wolnicka Cóż najwięcej o tym mówią osoby które realnie nie wysłały ani jednej złotówki a nie chciałbym się chwalić ale wysłałem już sporo Swoich prywatnych pieniędzy i wcale mi to nie przeszkadza uważam że cała Polska zachowała się w żenujący sposób bo zesrała się bo Ukrainiec wjechał na park narodowy. Tak nie zachowuje się poważny kraj. Tak nie zachowuje się normalne społeczeństwo. Tak zachowuje się społeczeństwo pełne kompleksów które uważa się za najlepsze. Nie wiem gdzie ta roszczeniowość i niewdzięczności bo z tego co widzę to widzę wiele pozytywnych słów i wiele podziękowań. Jeśli

      • Inka Wolnicka oni sami się tacy pokazują. Przecież to totalna kompromitacja dla Polski że premier i minister spraw wewnętrznych muszą zabrać głos w sprawie osoby która wjechała na teren parku narodowego ponieważ społeczeństwo jest żądne krwi. Żenada totalna. Bliżej mi Do Ukraińców w okopie niż do tych prymitywnych Polaczków których bardzo zabolało że ktoś miał drogie Auto i wjechał pod zakaz na morskie oko (co się zdąża co wielokrotnie w ciągu roku i jakoś nikt o tym nie słyszał). Taki obraz naszego społeczeństwa. Pełne kompleksów i poczucia wyższości.

  2. Nie przeprosił tylko wysmial Polski Rzad Ukrainskie Pacholy pracującego pod dyktando SBU
    To kpina zeby rzad pod publikę udawał ze cos robi z Ukraincami ktorzy sa pod im parasolem
    Policjanci ktorzy nie doprowadzili do jak najwyższych konsekwencji powinni zostać wydaleni ze służby ale oni muszą robic tak by Ukraincy nie ponosili żadnych konsekwencji

Atak nożownika i dwie osoby ranne w Gdyni. Początkowo podejrzewano Meksykanina

Przyjechała na komendę, bo chciała sprawdzić trzeźwość i sama wpadła