W Krakowie zakończyło się referendum dotyczące odwołania prezydenta miasta, które przyniosło przełomowy rezultat. Oficjalne dane Miejskiej Komisji Wyborczej pokazały, że frekwencja w głosowaniu dotyczącym odwołania Aleksander Miszalski przekroczyła wymagany próg i wyniosła 29,99 proc. Większość oddanych głosów opowiedziała się za zakończeniem jego kadencji.
Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku referendum odnoszącego się do Rady Miasta Krakowa. Frekwencja zatrzymała się na poziomie 29,97 proc., co okazało się wynikiem niższym od wymaganego progu ważności. Oznacza to, że rada nie została odwołana i nie będzie potrzeby organizowania przedterminowych wyborów do tego organu.
Według opublikowanych danych w referendum dotyczącym prezydenta udział wzięło ponad 176 tys. mieszkańców, a ważnych głosów oddano ponad 175 tys. Po ogłoszeniu protokołu przez komisarza wyborczego mandat prezydenta wygaśnie. Następnie premier Donald Tusk będzie miał siedem dni na wyznaczenie komisarza zarządzającego miastem, a tymczasowo obowiązki ma pełnić Antoni Fryczek.
Referendum było efektem narastających sporów wokół polityki miejskiej. Wśród najczęściej wskazywanych powodów pojawiały się kwestie związane ze strefą czystego transportu, zmianami w strefie parkowania oraz podwyżkami cen biletów komunikacji miejskiej. Dużą rolę w działaniach referendalnych odegrali m.in. Jan Hoffman oraz Łukasz Gibała, a wsparcie przy kampanii deklarowały również środowiska opozycyjne.
Teraz Kraków czeka kolejny etap politycznych zmian. Przedterminowe wybory prezydenta miasta powinny zostać przeprowadzone w ciągu 90 dni od odwołania włodarza. Do tego czasu zarządzanie miastem przejmie wyznaczony komisarz, który będzie odpowiadał za funkcjonowanie magistratu do momentu wyboru nowego prezydenta.


