W Redzie narasta problem psów puszczanych luzem w miejscach, gdzie żyją dzikie zwierzęta. Sprawa wywołała duże emocje po publikacji nagrań z fotopułapki oraz relacji mieszkańców. Chodzi nie tylko o niszczenie siedlisk, ale również o śmierć młodych zwierząt.
Jedno z nagrań pokazuje bobra pracującego nocą przy naprawie i uszczelnianiu tamy.
Drugie zarejestrowało dużego psa, który w ciągu dnia wszedł na konstrukcję i zaczął ją rozkopywać. Według relacji świadków opiekunka zwierzęcia miała pozwolić psu, żeby swobodnie poruszał się po tamie i szukał tam patyka.
Ponadto, w okolicach ulicy Jaworowej mieszkańcy regularnie obserwowali trzy młode sarny przebywające nad rzeką. W tym samym rejonie miały pojawiać się duże psy biegające bez smyczy i ścigające dzikie zwierzęta.
Kilka dni później doszło do dramatycznego odkrycia. Dwa młode koziołki zostały zagryzione, a trzecia sarna miała błąkać się samotnie po okolicy i wydawać głośne odgłosy. Dla osób, które wcześniej obserwowały te zwierzęta, był to wyjątkowo poruszający widok.
Lokalni społecznicy oraz obrońcy przyrody apelują, aby w miejscach bytowania dzikich zwierząt prowadzić psy na smyczy. Podkreślają, że nawet pozornie niewinna zabawa może skończyć się zniszczeniem siedlisk, pogonią lub śmiercią zwierząt.


