79-letni mężczyzna z niewydolnością nerek miał pilnie trafić na oddział szpitalny w Lublinie. Jednak zamiast tego spędził ponad 10 godzin na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Z relacji jego córki wynika, że przez cały ten czas nie otrzymał odpowiedniej pomocy, jedzenia ani konkretnych informacji o dalszym leczeniu.
Kobieta przywiozła ojca do szpitala zgodnie z zaleceniem nefrologa, który wskazał konieczność natychmiastowej hospitalizacji. Mimo tego senior trafił do poczekalni, gdzie przez wiele godzin nikt nie podejmował konkretnych decyzji. A jego dokumentację mieli analizować głównie stażyści, którzy nie mogli wdrożyć leczenia.
Największe kontrowersje wzbudziły jednak doniesienia o zachowaniu personelu. Córka pacjenta twierdzi, że w czasie, gdy chorzy czekali na pomoc, część pracowników oglądała mecz Polska–Albania. Jej zdaniem taka sytuacja jest nie do zaakceptowania, zwłaszcza w kontekście poważnego stanu zdrowia ojca.
Dopiero wieczorem lekarz potwierdził konieczność hospitalizacji, ale z zaleceniem, że teraz senior może wrócić do domu, a w szpitalu ma pojawić się następnego dnia. Gdy 79-latek ponownie zgłosił się do szpitala, usłyszał, że nie zostanie przyjęty z powodu braku miejsc, co jeszcze bardziej pogłębiło frustrację rodziny.
Szpital odpiera zarzuty, twierdząc, że działał zgodnie z procedurami i systemem triage, według którego przypadek nie został uznany za pilny. Placówka tłumaczy również, że pacjent pozostawał na czczo ze względów medycznych. Sprawa trafiła już do pełnomocnika ds. praw pacjenta i ma zostać szczegółowo wyjaśniona w ramach postępowania.



A czy to nowosc drodzy Panstwo? Moja babcia dostala zatoru , po przewiezieniu na al. Krasnicką do szpitala o 20 operacje jej przeprowadzili o 6 rano. Babcia zmarla kolejnego dnia.