Rosnące wynagrodzenia nie sprawiają, że zakup mieszkania w największych miastach staje się łatwiejszy. Wręcz przeciwnie; w Warszawie, mimo najwyższych średnich płac w kraju, droga do własnego lokum jest najdłuższa spośród wszystkich metropolii.
Z analiz rynku wynika, że aby kupić nowe, dwupokojowe mieszkanie od dewelopera, mieszkańcy stolicy musieliby przeznaczyć równowartość kilkudziesięciu średnich pensji. Podobna sytuacja dotyczy Krakowa i Wrocławia. Jednak w niektórych miastach, takich jak Katowice, czas potrzebny na zgromadzenie środków jest wyraźnie krótszy.
Statystyki pogarszają się jeszcze bardziej przy założeniu realistycznego scenariusza oszczędzania. Jeśli gospodarstwo domowe odkłada jedynie część dochodów, perspektywa zakupu mieszkania w Warszawie wydłuża się nawet do ponad dwóch dekad systematycznego odkładania pieniędzy.
Eksperci zwracają uwagę, że w stolicy zanikła różnica między rynkiem pierwotnym a wtórnym – oba wymagają dziś niemal identycznego nakładu finansowego. Przy średnich cenach sięgających blisko miliona złotych za standardowe mieszkanie, realna dostępność lokali w Warszawie pozostaje na tym samym poziomie mimo wzrostu płac.



Gdzie te rosnące wynagrodzenia?