Po publikacjach dotyczących utrudnionego kontaktu z Zachodniopomorskim Urzędem Marszałkowskim w mediach zaczęły pojawiać się sygnały od użytkowników. Nie chodzi tylko o brak telefonów i adresów e-mail do urzędników, ale głównie o brak informacji o tym, kto faktycznie pracuje w urzędzie i na jakich zasadach.
Według zgłaszanych opinii ograniczona jawność może utrudniać społeczną kontrolę nad zatrudnieniem w instytucji finansowanej z publicznych pieniędzy. Ludzie zwracają uwagę, że w strukturach urzędu pracują osoby aktywne politycznie, w tym samorządowcy. Jednak pełna lista pracowników i ich funkcji nie jest publicznie dostępna.
Urząd tłumaczy brak ujawniania danych kontaktowych względami bezpieczeństwa. Krytycy wskazują jednak, że w praktyce oznacza to trudności w ustaleniu, kto odpowiada za konkretne decyzje i sprawy. Brak przejrzystości rodzi pytania o to, czy zatrudnienie odbywa się w sposób otwarty i konkurencyjny.
Zgodnie z zasadą jawności życia publicznego obywatele mają prawo wiedzieć, kto wykonuje zadania publiczne w ich imieniu. Gdy takich informacji brakuje, pojawiają się wątpliwości i spekulacje, które nie sprzyjają zaufaniu do administracji.
Im dłużej urząd nie ujawnia podstawowych danych kadrowych, tym częściej pojawia się pytanie, czy mamy do czynienia z problemem organizacyjnym, czy z celowym ograniczaniem przejrzystości. Jedno jest pewne – brak jawności zawsze działa na niekorzyść zaufania obywateli do instytucji publicznych.


