Nietypowa kontrola w szczecińskiej pierogarni wywołała falę oburzenia w internecie. Właściciele lokalu otrzymali 500 zł mandatu za sprzedaż butelki wody bez paragonu kilka minut przed oficjalnym otwarciem. Wielu komentujących uznało działania urzędników za niepotrzebną prowokację.
Jak opisali przedsiębiorcy, do lokalu przyszła kobieta i prosiła o wodę jeszcze przed uruchomieniem kasy fiskalnej. Pracownicy postanowili ją obsłużyć, chcąc po prostu pomóc klientce podczas upalnego dnia. Chwilę później okazało się, że była to kontrola Urzędu Skarbowego, która zakończyła się wystawieniem mandatu.
Właściciele przyznali, że dopiero rozpoczynają działalność w nowym miejscu i starają się przede wszystkim zadbać o dobrą obsługę klientów. Podkreślili jednak, że kara finansowa nie zniechęci ich do dalszego prowadzenia biznesu. Zapewniają, że nadal będą rozwijać lokal i serwować gościom domowe potrawy.
Historia szybko rozeszła się po mediach społecznościowych i wywołała szeroką dyskusję. Internauci zarzucają skarbówce stosowanie kontrowersyjnych metod kontroli. Wielu komentujących uważa, że reakcja urzędników była niewspółmierna do przewinienia.



Terrourzędasy państwa z kartonu
Czy to było potrzebne?
Niezbyt.
Czy obsługa powinna była wystawić paragon za zakup towaru?
Oczywiście, że tak!
Mogli zaproponować szklankę wody z kranu za darmo i nie byłoby całej akcji. Po prostu trzeba się pilnować, znać przepisy i nie pakować się bez potrzeby w problemy.
Daniel Olszewski zapewne nie, skoro lokal sprzedaje garmażerkę przed “otwarciem” ciepłych dań, to bardzo zastanawiająca jest sytuacja nie włączonej kasy przez godzinę “krzątania się” personelu.
Dawid Urbański nie włączyli, bo nie mieli zamiaru sprzedawać – tak to widzę. Ale skoro przychodzi ktoś z ulicy, prosi w sumie nie do końca o towar tylko pomoc to uważasz, to pomogli. Pewnie, że mogliby powiedzieć, żeby chwilę poczekała. Pewne, że zrobią tak kolejnym razem. Tylko w tych wszystkich przepisach zapominamy o tym, że ponad wszystko najważniejsze jest być człowiekiem, a każdy przedsiębiorca wie, lub powinien wiedzieć, że to najlepszy sposób na przyciągnięcie klienta. Ile zarobili na tej wodzie? Kupili na 1 zł, sprzedali za 5.50, minus koszty, pewnie na czysto w okolicach 2 złotych. Z
Daniel Olszewskino właśnie, przepis jest przepis, nie przestrzegasz reguł, na które samemu się zgadzasz to dostajesz karę umowną. To takie trudne do pojęcia?
Daniel Olszewski “woda w upalny dzień” – serio 22 stopnie to upalny dzień? Bez żartów.
Poza tym, jeśli do mnie do biura przychodzi Klient, który faktycznie wygląda na spragnionego, to zawsze zapytam czy podać szklankę wody. Tak po prostu. Nie dorabiamy proszę ideologii bo sprzedaży tej butelki wody, jakby to był samarytański uczynek. Bo nie był to żaden uczynek, tylko czynność sprzedaży produktu. Jakby chcieli pomóc, to by zaproponowali “proszę usiąść, przyniosę Pani szklankę wody”.
Daniel Olszewski “nie włączyli, bo nie mieli zamiaru sprzedawać”. No błagam. Jak otwieram biuro, to logiczne że włączam oświetlenie, komputer, terminal kart itp.
Bo przecież nie będę tego robić jak już ktoś się pojawi. A w tym lokalu naprawdę mają ruch.
Dawid Urbański to ustalmy, że Ty robisz po swojemu, a ja dalej będę uważał, że zachowali się po prostu porządnie, chociaż niezgodnie z prawem.
To nie ludzie, to wilki …
To nie jest tajemnicą, że urzędnicy dostali jasne dyspozycje (w obecnym rządzie “uśmiechniętej” Polski) aby nie tylko kontrolować, ale właśnie karać i to bezwzględnie. Podobne prowokacje już były i nawet sami urzędnicy przestają o tym milczeć. Ale uśmiechamy się, to w imię prawa, prawda?
Gdzie był urząd skarbowy jak lekarze ładowali kieszenie