Nietypowa kontrola w szczecińskiej pierogarni wywołała falę oburzenia w internecie. Właściciele lokalu otrzymali 500 zł mandatu za sprzedaż butelki wody bez paragonu kilka minut przed oficjalnym otwarciem. Wielu komentujących uznało działania urzędników za niepotrzebną prowokację.
Jak opisali przedsiębiorcy, do lokalu przyszła kobieta i prosiła o wodę jeszcze przed uruchomieniem kasy fiskalnej. Pracownicy postanowili ją obsłużyć, chcąc po prostu pomóc klientce podczas upalnego dnia. Chwilę później okazało się, że była to kontrola Urzędu Skarbowego, która zakończyła się wystawieniem mandatu.
Właściciele przyznali, że dopiero rozpoczynają działalność w nowym miejscu i starają się przede wszystkim zadbać o dobrą obsługę klientów. Podkreślili jednak, że kara finansowa nie zniechęci ich do dalszego prowadzenia biznesu. Zapewniają, że nadal będą rozwijać lokal i serwować gościom domowe potrawy.
Historia szybko rozeszła się po mediach społecznościowych i wywołała szeroką dyskusję. Internauci zarzucają skarbówce stosowanie kontrowersyjnych metod kontroli. Wielu komentujących uważa, że reakcja urzędników była niewspółmierna do przewinienia.



Terrourzędasy państwa z kartonu
Czy to było potrzebne?
Niezbyt.
Czy obsługa powinna była wystawić paragon za zakup towaru?
Oczywiście, że tak!
Mogli zaproponować szklankę wody z kranu za darmo i nie byłoby całej akcji. Po prostu trzeba się pilnować, znać przepisy i nie pakować się bez potrzeby w problemy.
To nie ludzie, to wilki …
To nie jest tajemnicą, że urzędnicy dostali jasne dyspozycje (w obecnym rządzie “uśmiechniętej” Polski) aby nie tylko kontrolować, ale właśnie karać i to bezwzględnie. Podobne prowokacje już były i nawet sami urzędnicy przestają o tym milczeć. Ale uśmiechamy się, to w imię prawa, prawda?