Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie zmaga się z poważnym kryzysem finansowym i kadrowym. Zadłużenie placówki sięga 216 milionów złotych, a z pracy odeszło już kilkunastu specjalistów, w tym aż 15 psychiatrów. Problemy zaczęły się nasilać po wdrożeniu planu restrukturyzacji, który obejmował m.in. łączenie oddziałów i redukcję personelu.
Zdaniem lekarzy i pracowników zmiany negatywnie wpłynęły na jakość opieki nad pacjentami. Wieloletnie zaniedbania oraz ograniczenia kadrowe sprawiają, że placówka ma coraz większe trudności z zapewnieniem odpowiednich warunków leczenia. Pacjenci również zauważają pogarszającą się sytuację i mówią wprost o degradacji instytutu.
Problemy nie kończą się jednak na braku personelu. Pacjenci alarmują o niedoborach podstawowych środków, takich jak papier toaletowy, co potwierdzają relacje z samego szpitala. Sytuacja bywa na tyle absurdalna, że niektórzy porównują ją do scen rodem z komedii, choć dla osób leczonych jest to poważny problem godnościowy.
Nowa dyrekcja przyznaje, że stoi przed ogromnym wyzwaniem i zapowiada zmiany. Ponadto, w tle pozostają też kontrowersje związane z poprzednim dyrektorem, który na początku kwietnia napisał na pożegnanie hymn z okazji 75-lecia upadającej placówki. Początkowo personel myślał, że to żart na prima aprilis.
Zarówno pracownicy, jak i pacjenci podkreślają, że sytuacja jest poważna i wymaga pilnych działań naprawczych.


