Sopot od lat traci mieszkańców, ale najnowsze dane pokazują, że problem staje się coraz poważniejszy. Według informacji opublikowanych w kwietniu br., pod koniec 2025 roku w kurorcie mieszkało już tylko 30 025 osób. Oznacza to, że miasto znalazło się o krok od symbolicznej granicy 30 tysięcy mieszkańców.
Jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. W 2019 roku Sopot liczył ponad 35,7 tysiąca mieszkańców, a w 2010 roku było ich niemal 39 tysięcy. Dane historyczne pokazują, że proces wyludniania trwa od dawna i z roku na rok przyspiesza.
Największą liczbę mieszkańców kurort odnotował w 1977 roku. Wówczas w Sopocie mieszkało ponad 54,5 tysiąca osób. Dziś liczba ta jest niemal o połowę mniejsza, a prognozy wskazują, że trend może się jeszcze pogłębiać.
Władze miasta otwarcie przyznają, że demografia staje się jednym z najważniejszych wyzwań dla Sopotu. Problem potwierdzają również miejskie dokumenty dotyczące gospodarki odpadami, w których publikowane są aktualne dane o liczbie mieszkańców.
Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu prognozy dotyczące liczby mieszkańców były znacznie bardziej optymistyczne. Strategia miasta przyjęta w 2022 roku zakładała, że dopiero około 2030 roku liczba ludności może spaść do poziomu około 30 tysięcy. Tymczasem już teraz Sopot znajduje się bardzo blisko tej granicy.
Eksperci zwracają uwagę, że dalszy spadek liczby mieszkańców może mieć wpływ na funkcjonowanie całego miasta. Mniejsza liczba zameldowanych oznacza m.in. niższe wpływy do budżetu oraz większe problemy związane z utrzymaniem infrastruktury i usług publicznych.
Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku Sopot może oficjalnie spaść poniżej 30 tysięcy mieszkańców.



Teraz taka moda propagowana przez nowoczesne elity. Jak już małżeństwo, to jedno dziecko i wykastrowany piesek. W Niemczech podobnie. Europejczycy jedno/dwoje dzieci, a przybysze sześcioro.
Tam się nie da normalnie mieszkać.
Wyprowadzilam sie w 2013… pseudo ibiza, brak pracy, turystyka, brzydki monciak… ale dzieciństwo bylo piekne