Referendum zakończyło polityczną karierę Aleksandra Miszalskiego jako prezydenta Krakowa. Mieszkańcy zdecydowali o jego odwołaniu po zaledwie dwóch latach sprawowania funkcji. Choć powodów niezadowolenia było kilka, największe emocje wywołała Strefa Czystego Transportu obejmująca całe miasto.
W referendum frekwencja przekroczyła wymagany próg ważności, a za odwołaniem prezydenta zagłosowało aż 171 tysięcy osób. Przeciw było jedynie kilka tysięcy mieszkańców. Według sondaży mieszkańcy narzekali nie tylko na zadłużenie miasta i zarządzanie miejskimi spółkami, ale przede wszystkim na chaos związany ze Strefą Czystego Transportu.
SCT zaczęła obowiązywać od początku 2026 roku i objęła teren całego Krakowa. Kierowcy starszych aut muszą płacić za wjazd do miasta, jeśli ich pojazdy nie spełniają określonych norm emisji spalin. Szczególnie mocno uderzyło to w osoby dojeżdżające do pracy z podkrakowskich miejscowości oraz mniej zamożnych mieszkańców korzystających ze starszych samochodów.
Po uruchomieniu strefy szybko wybuchły protesty. Dochodziło nawet do niszczenia znaków informujących o SCT, a przedsiębiorcy alarmowali, że nowe przepisy mogą zniszczyć ich działalność. Krytycy zarzucali władzom miasta, że stworzyły system dzielący mieszkańców na uprzywilejowanych i tych, których zwyczajnie nie stać na wymianę auta.
Kontrowersje wzbudziły również pieniądze wpływające do budżetu miasta. Już w pierwszym miesiącu działania strefy Kraków zarobił ponad 4 miliony złotych z opłat i abonamentów. Władze tłumaczyły jednak, że koszty funkcjonowania SCT są bardzo wysokie, a ewentualne nadwyżki mogą zostać przeznaczone wyłącznie na rozwój ekologicznego transportu.



Oby teraz znalazł się jakiś sensowny kandydat aby wysiłek nie poszedł na marne :/