Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zapowiedział radykalne cięcia w miejskich spółkach. Premie dla zarządów mają zostać całkowicie zlikwidowane, a wynagrodzenia członków rad nadzorczych zostaną obniżone średnio o 20 procent. Decyzja ta ma być elementem walki z trudną sytuacją finansową miasta.
Według władz Krakowa w momencie obejmowania urzędu miasto zmagało się z deficytem sięgającym 740 milionów złotych. Obecnie samorząd chce doprowadzić do wypracowania nadwyżki operacyjnej, co pozwoliłoby na inwestycje bez dalszego zadłużania. Cięcia mają być kolejnym krokiem w kierunku oszczędności.
Prezydent odniósł się także do kontrowersji wokół milionowych premii wypłaconych w spółkach miejskich. Podkreślił, że nie była to jego decyzja, ponieważ wynagrodzenia zostały ustalone, zanim jeszcze objął urząd. Jak zaznaczył, premie za 2024 rok wynikały z wcześniejszych ustaleń.
Jednocześnie zapowiedziano zmiany organizacyjne w urzędzie miasta. Mają one usprawnić funkcjonowanie placówki oraz doprowadzić do ograniczenia liczby etatów. Szczegóły tych reform mają zostać przedstawione w najbliższym czasie.
Decyzje prezydenta zapadają w napiętej atmosferze politycznej. A to dlatego, że trwa weryfikacja podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie jego odwołania, który poparło blisko 134 tysiące mieszkańców. Przeciwnicy zarzucają mu m.in. zadłużenie miasta i kontrowersyjne decyzje dotyczące opłat oraz transportu.


