Ostatnie tygodnie w Tatrach były niezwykle trudne dla ratowników TOPR. Wysokie zagrożenie lawinowe i ogromne opady śniegu doprowadziły do bardzo niebezpiecznych warunków. Sytuacja była na tyle poważna, że schronisko w Dolinie Pięciu Stawów zostało odcięte od świata, a ratownicy musieli działać w pełnej gotowości.
Przełom nastąpił na początku kwietnia, gdy poprawiła się pogoda i możliwe było użycie śmigłowca. Dzięki temu można było przeprowadzić ewakuację turystów z Pięciu Stawów. Przeczesywano także obszary górskie, wykorzystując do tego drony i patrole narciarskie. Ratownicy potwierdzili, że w różnych rejonach Tatr doszło do zejścia licznych lawin.
Gdy zmniejszyło się zagrożenie lawinowe, gwałtownie wzrosła liczba interwencji. Ratownicy byli wzywani do kolejnych wypadków, m.in. do turystki z urazem kolana i rannego mężczyzny w rejonie przełęczy. W innym przypadku konieczna była ewakuacja wyczerpanych turystów i narciarza ze złamaną nogą.
Intensywne działania ratownicze utrzymywały się do początku kwietnia. Turystów nie brakowało także w okresie świątecznym, co również zwiększało ryzyko wypadków.


