Po zakończonym referendum w Krakowie wraca spór między byłym doradcą prezydenta miasta a częścią radnych. Adwokat Kamil Kociołek poinformował, że złożył do prokuratury zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez grupę krakowskich radnych. Sprawa ma związek z kampanią referendalną dotyczącą odwołania prezydenta Krakowa i Rady Miasta.
Podczas konferencji prasowej przed prokuraturą Kociołek wyjaśnił, że jego zdaniem radni mieli złożyć fałszywe zawiadomienie dotyczące jego pracy jako doradcy prawnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W jego ocenie miało to służyć nie tylko uderzeniu w niego osobiście, ale także w prezydenta miasta i całe jego zaplecze polityczne.
Spór dotyczy umowy na obsługę prawną magistratu. Według Kociołka radni dysponowali dokumentami pokazującymi, że jego praca była realna i obejmowała analizę tysięcy spraw urzędowych. Mimo to mieli publicznie sugerować, że umowa była „fikcyjna” i dochodziło do nieprawidłowości. On sam twierdzi, że wszystkie działania były legalne i transparentne.
Kociołek zarzuca radnym, że cała sprawa była elementem kampanii politycznej związanej z referendum. Jego zdaniem wykorzystywano ją do budowania negatywnej narracji wobec prezydenta Krakowa, a także do wzmacniania kampanii referendalnej. Wskazuje również na materiały wyborcze, w których – jak twierdzi – pojawiały się jego i prezydenta karykatury oraz treści ośmieszające.
Przypomnijmy, że w trakcie kampanii referendalnej to właśnie radni Krakowa dla Mieszkańców Eliza Dydyńska-Czesak i Michał Starobrat złożyli zawiadomienie do prokuratury dotyczące umów magistratu z Kamilem Kociołkiem. Teraz sprawa przybiera odwrotny kierunek i to były doradca prezydenta składa własne doniesienie na radnych.


