Do dramatycznych scen doszło w poniedziałek w Katowicach przy ul. Kolistej. Podczas prac serwisowych przy zbiorniku LPG nastąpił wybuch gazu, który doprowadził do pożaru. Świadkowie relacjonowali, że jeden z mężczyzn miał płonąć jak pochodnia.
Na miejsce natychmiast skierowano liczne służby ratunkowe, w tym straż pożarną i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W akcji uczestniczyło sześć zastępów straży pożarnej. Pożar objął także samochód serwisowy, jednak płomienie zostały szybko opanowane i nie rozprzestrzeniły się dalej.
W wyniku eksplozji dwaj pracownicy firmy serwisowej zostali poważnie poparzeni. Trafili do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, a jeden z nich został przetransportowany śmigłowcem. Na razie nie ujawniono szczegółowych informacji o ich stanie zdrowia.
Przyczyny wybuchu są obecnie ustalane przez śledczych i biegłych z zakresu pożarnictwa. Wiadomo, że eksplodował gaz wydobywający się ze zbiornika, który sam nie uległ zniszczeniu. Stacja paliw została zamknięta, a kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami w okolicy.



Nie wybuchł tylko się rozszczelnił. Gdyby wybuchł, to byście w miejscu stacji paliw, mieli dziurę.
I po serwisie
Przecież to nie jest stacja amic na giszowcu, od kiedy mamy takie widoki 🤣
Szósty dzień tygodnia, a ja płonę kurcze jak pochodnia…