Jerzy Stuhr przed sądem za spowodowanie kolizji pod wpływem alkoholu i potrącenie motocyklisty
Jerzy Stuhr, znany polski aktor, został oskarżony o spowodowanie kolizji drogowej pod wpływem alkoholu. Z winy aktora w wyniku tej kolizji ucierpiał motocyklista. Zdarzenie miało miejsce 17 października 2022 roku w Krakowie. Z racji tego czeka go teraz proces w sądzie, który właśnie się rozpoczął.
Na niejawnej rozprawie w czerwcu aktor Jerzy Stuhr przyznał się do winy za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym w stanie nietrzeźwości. Z tego względu sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 3 tys. zł.
Decyzją prokuratury, wyrok nakazowy został zakwestionowany z powodu tego, że kara była bardzo niesprawiedliwa i niewystarczająca. Zamiast tego, prokuratura domaga się kary 45 tys. Złotych. Ponadto, żąda również wpłaty 25 tys. złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Na pierwszej rozprawie przesłuchano motocyklistę Sławomira G. oraz świadka Bartosza C. Kolejne postępowanie ma obejmować zeznania biegłego, który ocenił obrażenia motocyklisty. Termin tej rozprawy został wyznaczony na 11 grudnia.
W momencie kolizji Jerzy Stuhr miał we krwi 0,7 promila
Ustalenia śledczych wskazują, że 17 października 2022 r. Jerzy Stuhr wymusił na kierowcy jednośladu pierwszeństwo przejazdu. A to z kolei spowodowało kolizję i zagrożenie w ruchu drogowym. Należy dodać, że badanie alkomatem wykazało ok. 0,7 promila alkoholu w jego organizmie.
Ostatnio Jerzy Stuhr w rozmowie z Plejadą wyraził przekonanie o swojej niewinności w sprawie spowodowanej kolizji. Aktor podkreślił, że uważa się za niewinnego i nie poczuwa się do winy. Jak sam stwierdził, czuje się czysty. Ponadto, krytycznie wypowiadał się o działaniach organów ścigania, zarzucając prokuraturze naciski na zaostrzenie kary.
Nowe ustalenia w sprawie Joanny z Krakowa. Miała 1,5 promila alkoholu we krwi podczas przybycia do szpitala
Historia pani Joanny z Krakowa, która stała się medialna dzięki stacji TVN, opisuje jej przyjazd do szpitala z 1,5 promila alkoholu we krwi - tak wynika z nieoficjalnych ustaleń portalu wPolityce.pl.
Portal wPolityce.pl informuje o stanie, w jakim pani Joanna została przyjęta do szpitala. Badanie próbki krwi miało miejsce w szpitalu przy ul. Wrocławskiej w Krakowie, a samo nagranie posłużyło TVN do publikacji materiału. Następnie, pacjentka trafiła do szpitala im. Narutowicza przy ul. Prądzyńskiej.
Joanna z Krakowa twierdzi, że wypiła tylko dwie lampki wina
Według serwisu, stężenie 1,5 promila alkoholu mogło wpłynąć na emocje i percepcję rzeczywistości pani Joanny. A to z kolei wpłynęło bezpośrednio na jej zachowanie. W jednym z wywiadów kobieta przyznała, że tego dnia wypiła alkohol, jednak twierdziła, że było to tylko dwa kieliszki wina. W rozmowie z „Faktem” przyznała, że tego dnia wykazywała skandaliczne zachowanie.
Dla przypomnienia; pani Joanna stała się znana po reportażu „Faktów” TVN, który opisywał rzekomo naganną interwencję funkcjonariuszy policji w szpitalu wobec kobiety, która przyjęła tabletkę poronną. Pani Joanna twierdziła, że zakupiła tabletkę osobiście, za pośrednictwem internetu.
Komenda Główna Policji wyjaśniła, że policja interweniowała po otrzymaniu zgłoszenia od lekarza psychiatry o podejrzeniu próby samobójczej pacjentki i zażyciu substancji nieznanej pochodzenia. W miniony czwartek nagranie z telefonu alarmowego 112 zostało opublikowane jako dowód.