W połowie grudnia do szpitala przy ul. Madalińskiego w Warszawie zgłosiła się ciężarna kobieta, która była w dobrym stanie zdrowia i oczekiwała porodu za około dwa miesiące. Podczas planowanego, drobnego zabiegu doszło jednak do dramatycznych wydarzeń.
Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, po założeniu pacjentce maski, w której miał znajdować się tlen, jej stan nagle się pogorszył. Lekarze mieli nie wiedzieć, że kobieta wdychała inny gaz, co doprowadziło do nieodwracalnych zmian w organizmie.
Pacjentka została przewieziona w stanie nieprzytomności do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przy ul. Wołoskiej, gdzie zmarła dzień przed Wigilią. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów, która prowadzi dochodzenie w kierunku narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Na obecnym etapie śledztwa nie ustalono jeszcze, jaki gaz znajdował się w masce zamiast tlenu.


