Głośna sprawa gdańskiej radnej Sylwii C. znów wróciła na pierwsze strony mediów. Radna związana z Koalicją Obywatelską chce mediacji z taksówkarzem z Ukrainy, z którym kilka miesięcy temu pokłóciła się podczas kursu na mecz Lechii Gdańsk. Całą awanturę nagrała kamera zamontowana w samochodzie kierowcy.
Nagranie wywołało ogromne oburzenie w sieci. Radna była niezadowolona z tego, że kierowca chciał zakończyć kurs przy Amber Expo, a nie bezpośrednio pod stadionem. W trakcie kłótni padły wulgarne słowa pod adresem kierowcy. Sylwia C. sugerowała, że „jak się nie orientujemy, to trzeba, k***a, wracać do swojego kraju. A nie, k***a, być w kraju, w którym się nie zna języka i się nie wie, jak jechać”.
Sprawa szybko trafiła na policję, a następnie do prokuratury. Taksówkarz pochodzący z Ukrainy oskarżył radną m.in. o znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej oraz uszkodzenie auta. Sama Sylwia C. również złożyła zawiadomienie, twierdząc, że kierowca naruszył jej nietykalność, jednak śledczy skupili się ostatecznie na zgłoszeniu taksówkarza.
Prokuratura przedstawiła radnej zarzuty dotyczące znieważenia wulgarnymi słowami oraz naruszenia nietykalności cielesnej. Sylwia C. nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Mimo tego w kwietniu złożyła wniosek o skierowanie sprawy do mediacji, na co zgodził się także pokrzywdzony kierowca.
Od wyniku mediacji zależy teraz dalszy los postępowania. Jeśli strony dojdą do porozumienia, możliwe będzie złagodzenie przebiegu sprawy lub jej inne zakończenie. Mediacje mają zakończyć się pod koniec maja i dopiero wtedy prokuratura zdecyduje, jakie będą kolejne kroki.



I ona dalej pełni funkcję publiczną 😂
W tym mieście większość populacji to zwykle nic nie warte bydło! Na to nawet splunąć nie warto skoro najpierw taką osobę wybrali a później akceptują jej pozostanie na stanowisku po takiej akcji…