Do Sądu Okręgowego w Szczecinie trafił akt oskarżenia przeciwko dwóm byłym członkom zarządu Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Prokuratura zarzuca im wyrządzenie spółce szkody przekraczającej 8 milionów złotych w związku z kontraktem na budowę promu, który ostatecznie nie został ukończony. Jednym z oskarżonych jest obecny prezes PŻB Piotr Redmerski.
Śledczy twierdzą, że władze spółki podpisały umowę z Morską Stocznią Remontową Gryfia, mimo że nie była ona odpowiednio przygotowana finansowo, organizacyjnie ani technicznie do realizacji tak dużej inwestycji. W akcie oskarżenia wskazano również kolejne aneksy do umowy oraz wydatki poniesione na projekt promu i wykonanie jego pierwszych elementów. Według prokuratury decyzje te doprowadziły do wielomilionowych strat.
Jednym z najbardziej znanych symboli całej inwestycji była tzw. stępka promu, która została uroczyście zaprezentowana w 2017 roku. Ostatecznie projekt nie został zrealizowany, a wykonany element trafił na złom. Prokuratura uważa, że także w tym przypadku doszło do nieuzasadnionych wydatków obciążających spółkę.
Oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Za przestępstwo nadużycia uprawnień i wyrządzenia szkody majątkowej grozi im do pięciu lat więzienia. Piotr Redmerski przekonuje, że stał się „kozłem ofiarnym” całej sprawy i zapowiada, że przed sądem przedstawi kulisy realizacji projektu.
Redmerski utrzymuje, że budowa promu była przedsięwzięciem o charakterze politycznym, a PŻB miała być wprowadzana w błąd zarówno przez partnerów projektu, jak i przedstawicieli administracji państwowej. Twierdzi również, że wielokrotnie domagał się gwarancji dotyczących możliwości ukończenia inwestycji. Jego zdaniem proces pozwoli wyjaśnić, jak naprawdę wyglądały decyzje podejmowane przy realizacji tej głośnej inwestycji.
Ostatecznie o odpowiedzialności oskarżonych zdecyduje sąd. Sprawa dotyczy jednego z najgłośniejszych projektów związanych z polskim przemysłem stoczniowym ostatnich lat, który przez długi czas był przedstawiany jako strategiczna inwestycja państwa. Proces ma odpowiedzieć na pytanie, czy przy podpisywaniu i realizacji kontraktu doszło do złamania prawa i wyrządzenia spółce wielomilionowych strat.


