Mieszkańcy oraz wędkarze alarmują o ogromnych stratach w Jeziorze Pilchowickim i na rzece Bóbr poniżej zapory. W ostatnich dniach pojawiły się tam tysiące śniętych ryb, a świadkowie opisują sytuację jako katastrofalną.
Do zdarzenia doszło podczas końcowego etapu opróżniania Jeziora Pilchowickiego, które jest przygotowywane do gruntownego remontu ponadstuletniej zapory. Prace prowadzi spółka Tauron, a poziom wody obniżany jest od lutego 2026 roku. Wędkarze podkreślają, że udało się uratować jedynie część niewielkich ryb, które przedostały się do bezpieczniejszych miejsc.
Zdaniem mieszkańców i osób związanych z okolicą spuszczanie wody doprowadziło do wzruszenia osadów dennych, co znacznie pogorszyło warunki w rzece. Wskazują oni na ogromną ilość zawiesiny, niewielką zawartość tlenu oraz wysokie temperatury jako główne przyczyny masowego śnięcia ryb. Niektórzy określają obecną sytuację jako poważną katastrofę ekologiczną, która uderzyła również w lokalną turystykę i działalność gospodarczą.
Tauron zapewnia, że cały proces prowadzony jest zgodnie z obowiązującymi procedurami i pod nadzorem specjalistów oraz właściwych instytucji. Spółka przekonuje, że od początku podejmowano działania mające ograniczyć szkody w ekosystemie, a obecny stan zbiornika ma charakter przejściowy. Według firmy sytuacja powinna ulec poprawie po zakończeniu prowadzonych prac.
Innego zdania są przedstawiciele Wód Polskich, którzy wskazują, że za sytuację odpowiada zarządca zapory prowadzący remont. Z kolei Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała, że nie prowadzi obecnie oficjalnego postępowania, ponieważ nie wpłynęło formalne zgłoszenie wymagające interwencji.
Sam remont zapory ma kosztować około 100 mln zł. Ponowne napełnianie Jeziora Pilchowickiego planowane jest dopiero po zakończeniu inwestycji w 2028 roku.
Fot. aut. Ludwig Schneider / Wikimedia. – Praca własna, CC BY-SA 3.0


