W Małopolsce coraz częściej dochodzi do zniszczeń pasiek przez niedźwiedzie, a najwięcej takich przypadków odnotowuje się na Podhalu. Tylko w 2025 roku zgłoszono już dziewięć ataków na ule. Choć właściciele pasiek otrzymują odszkodowania, wielu z nich podkreśla, że pieniądze nie są w stanie zrekompensować utraty rodzin pszczelich.
Dane pokazują, że problem utrzymuje się od lat. W niektórych sezonach liczba zgłoszeń przekraczała nawet dwadzieścia przypadków rocznie. Łącznie przez ostatnią dekadę poszkodowanym pszczelarzom wypłacono blisko 300 tysięcy złotych rekompensat za szkody wyrządzone przez drapieżniki.
Jednym z poszkodowanych jest pszczelarz z Zakopanego, którego pasieka została zniszczona mimo zastosowania zabezpieczeń. Niedźwiedź miał przewrócić ule i rozproszyć rodziny pszczele, które nie przetrwały chłodnej nocy. Właściciel podkreśla, że odbudowa takiej pasieki wymaga wielu miesięcy pracy i ogromnego zaangażowania.
Mieszkańcy terenów położonych w pobliżu Tatr coraz częściej obserwują niedźwiedzie w okolicach domów i gospodarstw. Zdaniem pszczelarzy zwierzęta coraz mniej obawiają się obecności ludzi, a pasieki stanowią dla nich łatwo dostępne źródło pożywienia. To sprawia, że liczba podobnych incydentów może w przyszłości rosnąć.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przypomina, że właściciele pasiek mogą ubiegać się o odszkodowanie pokrywające pełną wartość poniesionych strat. Warunkiem jest jednak odpowiednie zabezpieczenie uli oraz szybkie zgłoszenie szkody. Instytucja zachęca również do korzystania z elektrycznych ogrodzeń i innych metod ochrony, które mają ograniczyć ryzyko kolejnych ataków.



Teraz przyszedł czas na pasieki ,jakie to oczywiste
misio zmeczony bo zjadl turyste lub sarenke i musi wypoczac!!!