Strefa Czystego Transportu ponownie rozgrzała mieszkańców Krakowa i lokalnych polityków. Podczas spotkania z mieszkańcami w Mistrzejowicach prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział dużą korektę przepisów dotyczących SCT. Jednocześnie jasno zaznaczył, że nie zamierza wycofywać się z najważniejszych założeń projektu.
Miasto chce złagodzić część kontrowersyjnych zapisów. W planach są między innymi ułatwienia dla rolników, zwolnienia dla najuboższych mieszkańców Małopolski oraz możliwość bezpłatnego dojazdu do parkingów Park&Ride. Magistrat zapowiada też uproszczenie procedur i specjalną „abolicję” dla samochodów kupionych do końca 2025 roku.
Prezydent Krakowa podkreśla jednak, że fundamenty SCT pozostaną bez zmian. Jak zaznaczył podczas spotkania, nie widzi sensu zmieniania granic strefy ani obowiązujących norm emisji spalin. Aleksander Miszalski stwierdził, że będzie bronił tych zapisów „nawet jeśli miałoby go to kosztować stołek”.
Według władz miasta głównym celem SCT pozostaje walka o lepszą jakość powietrza i zdrowie mieszkańców. Miszalski przypomniał, że przekroczenia poziomu tlenków azotu mogą prowadzić do poważnych chorób układu oddechowego, krążenia oraz nowotworów. Temat strefy wciąż wywołuje jednak ogromne emocje i pozostaje jednym z najgorętszych sporów politycznych w Krakowie.
Po wakacjach mają ruszyć kolejne konsultacje społeczne dotyczące nowej wersji uchwały. Miasto chce, aby mieszkańcy mogli współdecydować o ostatecznym kształcie przepisów. Już teraz wiadomo jednak, że dyskusja wokół SCT jeszcze długo nie ucichnie.


