Katowicki Węgiel zmaga się z coraz gorszą sytuacją. Pracownicy od grudnia nie otrzymali wynagrodzeń, a osoby zwolnione nadal czekają na należne odprawy. Związkowcy alarmują, że to już ponad dwa miesiące zaległości i realne naruszenie praw pracowniczych.
Firma funkcjonuje w branży okołogórniczej, a swoją działalność prowadziła m.in. na terenie po kopalni „Juliusz” w Sosnowcu. Jeszcze niedawno zatrudniała około 80 osób, a dziś w zakładzie pozostała tylko garstka pracowników. Związkowcy podkreślają, że zagrożony jest nie tylko byt załogi, ale także majątek państwowy oraz tysiące miejsc pracy w powiązanych firmach.
W sprawie interweniował wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona, który spotkał się z przedstawicielami strony społecznej. Po rozmowach potwierdzono, że spółka faktycznie nie rozliczyła się z pracownikami za grudzień i styczeń. Zarząd zadeklarował wypłatę zaległości do końca marca. Jednak związkowcy nie kryją rozczarowania brakiem konkretnych działań naprawczych.
Przedstawiciele pracowników podkreślają, że problemy mają charakter systemowy i dotykają wielu firm współpracujących z kopalniami. Ograniczanie wydobycia węgla zmniejsza liczbę zamówień, co prowadzi do utraty pracy w całym regionie. Ich zdaniem bez kompleksowego programu wsparcia dla branży okołogórniczej inne zakłady również mogą znaleźć się w sytuacji takiej jak w Katowicki Węgiel.


