Pasażerowie lotu Ryanair z Wrocławia do Alicante spędzili kilka godzin uwięzieni na pokładzie samolotu stojącego na płycie lotniska. Maszyna miała wystartować około godziny 7:00 rano, jednak odlot nastąpił dopiero po południu.
Jak relacjonują podróżni, przez około pięć godzin nie mogli opuścić samolotu i nie zapewniono im posiłków ani napojów, mimo że – zgodnie z przepisami UE – po trzech godzinach opóźnienia linia lotnicza ma taki obowiązek. Sytuację pogarszały zmieniające się komunikaty dotyczące planowanego startu, co wywoływało frustrację i stres, szczególnie wśród rodzin z dziećmi.
Wrocławski Port Lotniczy poinformował, że przyczyną opóźnienia był długotrwały proces odmrażania samolotu, za który odpowiadała zewnętrzna firma Wro-lot. Jak wyjaśniono, trudne warunki pogodowe i intensywne opady marznącego śniegu sprawiły, że wszystkie poranne loty musiały przejść procedurę odladzania, co spowodowało opóźnienia także innych rejsów.
Lotnisko podkreśla, że za zapewnienie opieki pasażerom odpowiada przewoźnik, a priorytetem wszystkich służb pozostaje bezpieczeństwo lotu.


