Podczas wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Polsce doszło do sytuacji, która wzbudziła spore emocje. W trakcie spaceru po gdańskiej starówce premier Donald Tusk użył niemieckiej nazwy miasta – „Danzig”. Słowa padły w rozmowie prowadzonej w języku angielskim. Nagranie szybko zaczęło krążyć w sieci.
Premier odniósł się w swojej wypowiedzi do historii miasta po II wojnie światowej. Wspomniał, że w Gdańsku pozostało wówczas jedynie kilka tysięcy osób, w tym jego rodzina. Podkreślił, że mimo trudnych okoliczności nie żałowali oni swojej decyzji. To właśnie w tym kontekście użył kontrowersyjnego określenia.
Wizyta Macrona w Polsce związana jest z I Polsko-Francuskim Szczytem Międzyrządowym. Rozmowy przywódców koncentrują się głównie na kwestiach bezpieczeństwa oraz relacjach między Warszawą a Paryżem. Spotkania odbywają się w Gdańsku z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej. W programie przewidziano szereg rozmów na najwyższym szczeblu.
Zaskoczenie budzi brak spotkania francuskiego prezydenta z prezydentem Polski Karolem Nawrockim. Według nieoficjalnych informacji do takiego spotkania mogło nie dojść z powodów politycznych. Pałac Prezydencki miał być zainteresowany rozmową, jednak ostatecznie nie została ona zaplanowana.


