W Komendzie Powiatowej Policji w Grójcu wybuchł poważny skandal, który może mieć konsekwencje karne. Funkcjonariusze oskarżają swojego przełożonego o mobbing, nadużycia i skandaliczne zachowania wobec podwładnych. Sprawa trafiła już do prokuratury, która prowadzi śledztwo.
Według relacji policjantów naczelnik miał zmuszać ich do wykonywania prywatnych zadań, w tym pilnowania budowy jego domu poza rejonem służby. Dodatkowo wywierał presję na wyniki, narzucając limity mandatów i zakazując stosowania pouczeń. Każde odstępstwo od tych zasad miało kończyć się tłumaczeniem przed przełożonym.
Najbardziej bulwersujące są jednak zarzuty dotyczące traktowania kobiet. Policjantki miały otrzymywać nocne wiadomości o charakterze seksualnym, w tym wulgarne teksty. Jeden z nich miał zawierać słowa, że przełożonemu „dyga łodyga”, co wywołało ogromne oburzenie w jednostce.
Pojawiły się także relacje o niestosownym zachowaniu podczas spotkań służbowych, w tym o dotykaniu funkcjonariuszek mimo ich sprzeciwu. Atmosfera w jednostce miała doprowadzić do odejścia wielu policjantów. Ci, którzy zostali, mówią o stresie, strachu i wypaleniu zawodowym.
Śledztwo prowadzi prokuratura w Radomiu, a część funkcjonariuszy ma już status pokrzywdzonych. Naczelnik zaprzecza wszystkim zarzutom i twierdzi, że nie dopuścił się żadnych nadużyć. Mimo to nadal pełni swoją funkcję, co budzi dodatkowe obawy wśród policjantów.


