W jednej z gdyńskich podstawówek wprowadzono nowe zasady korzystania z toalet, które wywołały falę oburzenia wśród rodziców. Dyrekcja poinformowała, że uczniowie powinni załatwiać swoje potrzeby głównie podczas przerw, ponieważ w trakcie lekcji dochodziło do nadużyć. Decyzja dotyczy wszystkich uczniów placówki.
Szkoła tłumaczy, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo i organizację zajęć. Nauczyciele odpowiadają za całą klasę i nie są w stanie jednocześnie nadzorować ucznia przebywającego poza salą. W wyjątkowych sytuacjach uczniowie nadal mogą jednak uzyskać zgodę na wyjście do toalety.
Dyrekcja podkreśla, że nie wprowadza całkowitego zakazu, a jedynie próbuje ograniczyć częste wychodzenie podczas lekcji. Problem miał nasilać się szczególnie na zajęciach wymagających skupienia, co utrudniało prowadzenie lekcji. Z ponad 400 rodziców tylko nieliczni oficjalnie zgłosili sprzeciw wobec nowych zasad.
Mimo to wielu opiekunów nie kryje oburzenia i wskazuje na naruszenie podstawowych praw dzieci. Ich zdaniem ograniczanie dostępu do toalety jest upokarzające i może prowadzić do niekomfortowych sytuacji. Sprawa wywołała szerszą dyskusję o granicach szkolnych regulaminów.
Kuratorium oświaty przypomina, że to dyrektor odpowiada za organizację pracy szkoły i bezpieczeństwo uczniów. Z kolei Rzecznik Praw Dziecka podkreśla, że zaspokajanie potrzeb fizjologicznych jest podstawowym prawem i nie może być ograniczane. Eksperci sugerują, że takie zasady powinny być jasno zapisane w statucie szkoły i nie mogą naruszać godności uczniów.



Zgadzam się. Prowadząc lekcje nie możemy mieć nadzoru nad uczniem wychodzącym z klasy…..
Dyrekcja może ciągnąć wora, nie ma prawa do takich „zakazów” 🙂 odsyłam do Konstytucji, do podstawowych praw 🙂
Czyli co dziewczynka ma wstać na lekcji i przy całej klasie powiedzieć, że właśnie przecieka jej okres i musi iść do toalety? Czy ma na całą klasę powiedzieć, że ma sraczke i nie wytrzyma do przerwy? 🤯