Warszawski Szpital Południowy rozwiązał bez wypowiedzenia umowę z koordynatorem prosektorium. Placówka poinformowała, że decyzja zapadła z winy pracownika i weszła w życie ze skutkiem natychmiastowym. Według szpitala doszło do ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków służbowych.
W wydanym komunikacie podkreślono, że osoba pełniąca funkcję koordynatora prosektorium ma obowiązek zachowania najwyższych standardów w postępowaniu z ciałami osób zmarłych oraz szacunku wobec ich rodzin. Szpital zaznaczył również, że nie ma zgody na jakiekolwiek działania mogące prowadzić do komercjalizacji śmierci lub podważenia zaufania do placówki. To właśnie te kwestie miały być jedną z głównych przyczyn zwolnienia.
Sprawa stała się głośna po publikacjach medialnych dotyczących działalności kierownika prosektorium. Pojawiły się zarzuty promowania firmy pogrzebowej powiązanej ze wspólniczką mężczyzny, publikowania w mediach społecznościowych zdjęć ludzkich ciał i szczątków oraz wynajmowania prosektorium jako planu filmowego. Dodatkowo media informowały o podejrzeniach pobierania pieniędzy od rodzin zmarłych za czynności, które nie powinny być wykonywane w szpitalu.
Sam zainteresowany nie odnosi się do szczegółowych pytań dziennikarzy. Tłumaczy to trwającym postępowaniem prokuratorskim dotyczącym rzekomego podrobienia jego pieczątek na kartach zgonu, w którym występuje jako osoba pokrzywdzona. Okoliczności wszystkich zarzutów są obecnie wyjaśniane.
fot. aut. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0, Wikipedia


