Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 54-letniemu właścicielowi psów, które śmiertelnie zaatakowały kierowcę ciężarówki. Mężczyzna, będący byłym policjantem i właścicielem strzelnicy, usłyszał bardzo poważne zarzuty. W przypadku skazania grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Do tragedii doszło w październiku 2025 roku w pobliżu MOP Racula przy trasie S3. 46-letni kierowca z Puław podczas obowiązkowej przerwy wybrał się do pobliskiego lasu na grzyby. Tam został zaatakowany przez trzy duże psy w typie owczarka niemieckiego, które zadały mu 53 rany szarpane i gryzione. Mężczyzna zmarł po kilku dniach w szpitalu.
Zdaniem prokuratury właściciel zwierząt wiedział, że psy są agresywne i mogą stanowić zagrożenie dla ludzi. Mimo to teren strzelnicy nie był odpowiednio zabezpieczony, co umożliwiło zwierzętom wydostanie się poza ogrodzenie. Śledczy zarzucają mu również znęcanie się nad zwierzętami.
Z ustaleń śledztwa wynika, że psy były utrzymywane w bardzo złych warunkach. Nie zapewniano im odpowiedniej opieki ani właściwego żywienia, co – według biegłych – mogło wpływać na ich agresywne zachowanie. W sprawie sporządzono liczne opinie specjalistów z zakresu medycyny sądowej, biologii i behawiorystyki zwierząt.
Oskarżony nie przyznał się do winy i przedstawił własną wersję wydarzeń. Jednak prokuratura uważa, że zgromadzony materiał dowodowy przeczy jego wyjaśnieniom. Mężczyzna pozostaje w areszcie, a jego proces odbędzie się przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze. To jedna z najpoważniejszych spraw dotyczących odpowiedzialności właściciela zwierząt za śmiertelny atak w ostatnich latach.



I zakaz posiadania psow powinien miec