Elektryczne hulajnogi miały ułatwić poruszanie się po mieście, jednak w praktyce stały się źródłem frustracji dla wielu mieszkańców. W Gdańsku coraz częściej można je spotkać porzucone na środku chodników, ścieżek rowerowych czy nawet w krzakach. Jednoślady utrudniają przejście pieszym i stwarzają realne zagrożenie.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że użytkownicy hulajnóg często czują się bezkarni. Oczywiście istnieją narzędzia pozwalające zidentyfikować osobę, która pozostawiła pojazd w niedozwolonym miejscu. Jednak w praktyce rzadko ponosi ona konsekwencje. Operatorzy systemów oraz służby miejskie mają dostęp do danych użytkowników, ale problem i tak nie ustaje. W związku z tym pojawiają się pytania o skuteczność egzekwowania przepisów.
Nieprawidłowo zaparkowane hulajnogi są szczególnie uciążliwe dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz rodziców z wózkami. Dla nich taka przeszkoda często oznacza brak możliwości swobodnego przejścia. Dlatego mieszkańcy domagają się zaostrzenia przepisów i zwiększenia kontroli.
Władze Gdańska próbują reagować, wyznaczając specjalne strefy postoju i wprowadzając politykę „zero tolerancji”. Jednak chaos i tak nadal utrzymuje się na chodnikach, a skala zjawiska sprawia, że trudno je całkowicie wyeliminować. Wszystko wskazuje na to, że bez zmiany podejścia użytkowników problem będzie powracał.
Przypomnijmy, że w Polsce obowiązuje prawo określające zasady parkowania, ale nie wszyscy się do niego stosują. Za złamanie przepisów grozi mandat w wysokości 100 zł oraz dodatkowe opłaty związane z odholowaniem pojazdu.


