w ,

Nastolatka z niedosłuchem przetrzymywana w autobusie? Spór o kontrolę biletów w Gdańsku

Sprawa kontroli biletów w Gdańsku wywołała duże emocje po relacji nastoletniej pasażerki. Dziewczyna twierdzi, że została zmuszona do dalszej jazdy autobusem, ponieważ nie mogła od razu okazać dokumentów. Dodaje, że sytuacja była dla niej niezrozumiała i stresująca.

Uczennica wracała autobusem ze szkoły, gdy podeszła do niej kontrolerka i poprosiła o okazanie biletu. Nastolatka miała prawo do darmowych przejazdów, jednak dzień wcześniej zmieniła telefon i nie miała zainstalowanej odpowiedniej aplikacji. Mimo to próbowała wyjaśnić sytuację i przygotować dokumenty.

Dziewczyna twierdzi, że nie usłyszała komunikatu o kontroli, ponieważ ma niedosłuch i tego dnia nie korzystała z aparatu słuchowego. A w zatłoczonym autobusie miała trudności ze zrozumieniem zarówno komunikatów, jak i poleceń kontrolerki. Dodała też, że nie pozwolono jej wysiąść na przystanku, na którym planowała zakończyć podróż.

Ostatecznie mogła opuścić pojazd dopiero kilka przystanków dalej, w nieznanej okolicy. Nastolatka podkreśla, że podporządkowała się poleceniom, ale nie rozumie, dlaczego formalności nie mogły zostać załatwione na przystanku. Jej zdaniem sytuacja była niekomfortowa, zwłaszcza ze względu na trudności komunikacyjne.

Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku tłumaczy, że kontrola została przeprowadzona zgodnie z obowiązującym regulaminem. Zgodnie z przepisami w przypadku problemów z ustaleniem tożsamości pasażer może zostać zatrzymany do czasu wyjaśnienia sprawy. Podkreślono również, że kontrolerzy działają w oparciu o określone procedury.

Ostatecznie reklamacja pasażerki została uznana, a mandat ma zostać anulowany po opłaceniu niewielkiej opłaty manipulacyjnej. Mimo to sprawa budzi wątpliwości dotyczące sposobu traktowania pasażerów, zwłaszcza osób młodych i z problemami zdrowotnymi.

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Nestor

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

76 komentarzy

  1. Co z tego że działali w oparciu o ustawę, trzeba mieć na uwadze że nie była to osoba dorosła a dziecko, w dodatku z niepełnosprawnością. Nie dziwię się, że dziewczyna się zestresowałam bo kontrolerzy biletu zachowują się co najmniej jak straż graniczna bądź policja. Nikt nie powinien mieć prawa przetrzymywać dziecka ani zmuszać go do uproszczenia pojazdu na nieznanym terenie. To mogło się skończyć gorzej. Wina pół na pół. Jeśli dziewczyna miała niedosłuch nie wiem dlaczego porusza się sama w dużym tłocznym mieście bez aparatu słuchowego. Brak aplikacji to niedopatrzenie, zdarza się, ale aparat

  2. Niektórzy(e) kontrolerzy(ki) najwyraźniej to zwyczajne pazery które nie do końca znają swój zakres obowiązków i w związku z tym co mogą a czego NIE Powinni stosować wobec pasażerów przy kontroli biletów. Za to wychodzi samo z siebie w takich itp. sytuacjach że takim pazerom to chodzi tylko o to by się wykazać w robocie za wszelką cenę nawet upierd…jąc kogoś bez względu na wszystko (w tym stopień niepełnosprawności) bo ta ich wypłacina/wypocina wtedy będzie o trochę PLNów większa kiedy pyknie premia za kolejny wystawiony mandat. Dlatego nie bez powodu na początku kom użyłem słowa “pazery” i d

Radni chcą zatrzymać wycinkę w Trójmiejskim Parku. Apel trafi do rządu

Modlitwa zostaje na sesjach w Zakopanem. Radni jednogłośnie odrzucili petycję