Na jednym z zamkniętych osiedli w centrum Krakowa ktoś zastrzelił papugę należącą do małżeństwa Czajkowskich. Śrut przeszedł na wylot przez ciało ptaka. Mimo operacji przeprowadzonej przez weterynarza nie udało się uratować życia zwierzęcia.
Roger był dla właścicieli kimś więcej niż tylko domowym pupilem. Ptak trafił do ich domu cztery lata wcześniej jako porzucony pisklak i z czasem stał się pełnoprawnym członkiem rodziny. Papuga była bardzo oswojona, spędzała z opiekunami większość dnia i często przesiadywała na balkonie, gdzie obserwowali ją sąsiedzi i dzieci z osiedla.
Dramat rozegrał się 30 kwietnia ubiegłego roku. Gdy właściciel wrócił do mieszkania i znalazł papugę leżącą na balkonie. Weterynarz stwierdził, że ktoś oddał do ptaka strzał z broni pneumatycznej lub wiatrówki, a śrut przeszył ciało na wylot.
Dzień po tragedii na drzwiach klatki schodowej pojawiła się szokująca kartka z napisem: „Gratulujemy decyzji o pozbyciu się papugi. Dziękujemy. Sąsiedzi”. Policja zabezpieczyła monitoring i ustaliła osobę, która zawiesiła kartkę. Sporządzono też opinię batalistyczną, z jakiego kierunku mógł paść strzał. Jednak śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.
Sąd uchylił decyzję o umorzeniu. Obecnie sprawa ponownie badana jest przez prokuraturę, aby ustalić, kto odpowiada za śmierć zwierzęcia.


