Na terenie Zakładu Utylizacyjnego w Szadółkach zakończyła się inwestycja warta 6,7 mln zł, której celem było ograniczenie uciążliwych zapachów ze składowiska. Problem fetoru od lat doskwiera mieszkańcom południowych dzielnic Gdańska. Tym razem spółka zapewnia, że efekty są już widoczne.
Prace objęły drugi etap rekultywacji zamkniętej kwatery o powierzchni 3,3 ha. Usunięto wierzchnią warstwę terenu, zmodernizowano system odgazowania, a do tego zbudowano 22 nowe studnie i 1,2 km rurociągów. Całość zabezpieczono wielowarstwową strukturą, w tym matą bentonitową i warstwami drenażowymi.
Celem było ograniczenie niekontrolowanej emisji gazów składowiskowych, które odpowiadają za rozprzestrzenianie się nieprzyjemnych zapachów. Według władz spółki emisja metanu na tym obszarze została niemal całkowicie wyeliminowana. Badania wykazały, że spośród ponad 4 tys. punktów pomiarowych tylko w jednym odnotowano potencjalny wyciek. Przypomnijmy, że rok wcześniej takich miejsc było 48.
Zakład podaje, że liczba zgłoszeń dotyczących fetoru spadła o 75 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Wiosną teren ma zostać obsadzony roślinnością, a jednocześnie ruszy kolejny etap rekultywacji. Wcześniej, w 2024 roku, na pierwszy etap prac przeznaczono ponad 9 mln zł.
Czy mieszkańcy już odczuwają poprawę? Spółka przekonuje, że tak, ale ostateczną ocenę pozostawia lokalnej społeczności. Problem ciągnął się latami, dlatego wiele osób podchodzi do zapewnień z ostrożnością.


