Znany w Warszawie taksówkarz, który od miesięcy miał brać udział w kontrowersyjnych stłuczkach drogowych, w końcu poważnie naraził się policji. Tym razem schemat miał wyglądać podobnie jak wcześniej, jednak kierująca Peugeotem nie dała się namówić na szybkie załatwienie sprawy gotówką. Kobieta postanowiła wezwać patrol na miejsce kolizji.
Do zdarzenia doszło po skręcie na jednym ze skrzyżowań. Według relacji kierująca Peugeotem zmieniła pas ruchu, po czym doszło do niewielkiego kontaktu z białym Fordem prowadzonym przez warszawskiego taksówkarza. Mężczyzna miał zaproponować kobiecie ugodę i oczekiwać 1500 zł w zamian za rezygnację z dalszych roszczeń.
Kobieta wcześniej słyszała jednak o podobnych sytuacjach z udziałem tego kierowcy i odmówiła. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, postanowili dokładnie przeanalizować przebieg zdarzenia. Ostatecznie uznali, że odpowiedzialność za kolizję ponoszą obie strony, a sprawa trafi do sądu.
Jednak na tym problemy taksówkarza się nie skończyły. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili stan techniczny jego samochodu i wykryli szereg nieprawidłowości. Auto miało uszkodzenia po wcześniejszych kolizjach, brakowało w nim trójkąta ostrzegawczego, a reflektory były źle zamocowane.
Policja zdecydowała o zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego pojazdu i zakazała dalszej jazdy uszkodzonym Fordem. Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 1000 zł. Funkcjonariusze poszli jednak krok dalej i odebrali mężczyźnie prawo jazdy.
Sprawa może mieć dla warszawskiego taksówkarza bardzo poważne konsekwencje. Policja skierowała wniosek o przeprowadzenie badań lekarskich, które mają ocenić, czy kierowca w ogóle powinien prowadzić pojazdy. Jak donoszą media, mężczyzna ma już także inną sprawę sądową dotyczącą podobnej kolizji na rondzie w Piastowie.


