Problem nieuczciwych taksówkarzy działających w rejonie dworca w Gdańsku nie znika mimo upływu lat i wprowadzanych zmian. Doświadczony kierowca z wieloletnim stażem wskazuje, że za naciąganie pasażerów odpowiadają wciąż te same osoby, które są dobrze znane w środowisku taksówkarzy. Ich działania mają negatywny wpływ na wizerunek całej branży i uderzają w uczciwych kierowców.
W okolicy dworca funkcjonują dwie grupy kierowców, które od lat stosują podobne metody. Jedna działa przy głównym wejściu, a druga w pobliżu dworca autobusowego. Mimo zmian organizacyjnych i nowych zasad parkowania sytuacja nie uległa poprawie. Kierowcy dostosowali się jedynie pozornie, korzystając np. z aplikacji, ale nadal wykorzystują nieświadomość pasażerów.
Wbrew obiegowym opiniom sprawcami nie są obcokrajowcy, lecz głównie Polacy. Wśród nich są osoby, które od lat zajmują najlepsze miejsca i skutecznie blokują dostęp konkurencji. Często dochodzi do sytuacji, w których inni kierowcy są zniechęcani lub wręcz wypychani z postoju. A pasażerowie, którzy nie korzystają z aplikacji lub liczą na niższą cenę bez taksometru, najczęściej padają ofiarą zawyżonych opłat.
Zwraca się także uwagę na brak skutecznych działań ze strony instytucji kontrolnych. Zdaniem kierowcy wystarczyłaby prosta prowokacja, aby udowodnić nieprawidłowości. Mimo to służby, takie jak Krajowa Administracja Skarbowa czy Inspekcja Transportu Drogowego, nie podejmują zdecydowanych kroków. A to sprawia, że proceder nadal ma się dobrze, a taksówkarze pozostają bezkarni.


